szczegółowych oględzin ścian.

- Rozumiem.
- Nigdy więcej tego nie rób - szepnęła, a potem wyszła z pokoju.
- Och, to my przepraszamy. Chcesz przejść?
O dziwo, poczuł się w tym momencie jak kompletny osioł.
- Ty draniu! - Głos Hope zabrzmiał piskliwie, histerycznie. - To twoja wina! Ty jesteś winien... śmierci jej ojca!
umilkła, żeby zaczerpnąć oddechu.
Tyle że z innymi partnerami, dodał w myślach.
- Uważam, że to całkiem niezła metoda.
Wyrwał się policjantowi i podbiegł do pielęgniarzy z noszami. Zanim ktokolwiek zdołał
Podszedł do okna, otworzył je ostrożnie, sprawdził, czy na dole nie ma nikogo, a potem wyrzucił torbę i sam skoczył na trawnik.
przed gniewem panny Gallant i jej ostrym językiem. Tymczasem Lucien przygotował się na
chwila i straci panowanie nad sobą. — Nie mam najmniej-
- Zgoda, miałaś. Tylko nie gadaj za dużo.
Od dziesięciu lat, dodał w myślach. Gotów był się założyć.

114

Ale Pierron rodziły silne córki. Cień dawał im moc. Nigdy nie umierały.
zainteresowanych. - Otworzyła list. Przeczytała pierwsze linijki i poczuła, że musi usiąść. -
Hope obudziła się przerażona. Z trudem chwytając powietrze, rozejrzała się po tonącym w półmroku pokoju, jakby oczekiwała, że zobaczy wnętrze sypialni na drugim piętrze Pierron House.

Podniósł się z podłogi i pomógł jej wstać. Nie przytulił, jak tego pragnął, ani nie pocałował.

Rainie skinęła głową i pochyliła się.
- Kim jest dyrektor Freeh?
- A który trop mógłby to być? Ten, kiedy zrujnowałem ci karierę i zniszczyłem

- Sądzisz, że chcę być z tobą ze względu na Hongkong?

- O mojej przeszłości? - zapytała celowo Rainie.
- Pan Jenkins był weteranem wojny koreańskiej. Żył z niewielkiej emerytury
Przytrzymywał ją lekko, pozostawiając możliwość wycofania się. Była mu za to wdzięczna,