1 Pomińmy (fr.).

godzin będzie ciemno.
- Dobrze. - Na wszelki wypadek podeszła do drzwiczek od strony pasażera. Zmierzył ją złym wzrokiem, ale nie powiedział słowa.
Westchnęła. Santos drgnął i poczuła na sobie jego wzrok.
Uśmiechnął się bez krzty rozbawienia.
- Moje?
diabelskiemu nasieniu, Balfour zapomniał o całym świecie.
- Jasne, że nie - sarknął gniewnie. - Ty jesteś święta.
zainteresowania osobą Rose.
- Kobiety z mojej rodziny to złe istoty, grzesznice. Sprzedają swoje ciała. Tak było zawsze, od pokoleń. Jakaś klątwa ciąży nad nami. - Otarła łzy z policzków. - Ja się ustrzegłam, ale boję się o duszę swojej maleńkiej córeczki. Widzę, że i nad nią zaciążył ten sam Cień, co nad moją matką, babką... Bardzo się lękam, ojcze.
- Nie mogę - szepnął. - Chciałbym, ale nie mogę. Pocałował ją jeszcze raz, uwolnił się z jej objęć, wstał.
Od czterech dni był pozbawiony pomocy niani i zupełnie nie mógł sobie dać rady.
Gloria z trudem chwytała powietrze.
- Pierwszym, którego naprawdę chciałam złowić. Oparł dłonie o szybę i nachylił się do dziewczyny.
- Chciałabyś, żeby to była prawda. Przykro mi, mamuśka, ale przegrałaś. Kochamy się i zamierzamy być razem. Na zawsze, niezależnie ci się to podoba, czy nie.

dosyć się już wycierpieli. Do cholery!

- Czy Wimbole ma przygotować coś na ból głowy, milordzie? - spytał lokaj, zbierając
opanowanym głosem, jakby chwilę wcześniej jej nie całował. Sięgnęła po filiżankę, żałując,
Tak mocno zacisnęła szczęki, że niemal usłyszał zgrzytanie zębów. Z trudem

zgubi, jadąc do celu okrężną drogą. Wcale jej się nie spieszyło, ale wiedziała, że im wcześniej

czarna sylwetka. Gotów jestem przysiąc na wszystko: dopiero co, sekundę
pojaśniała, a druga poczerniała, i wbił się w spienione z nagła wody. I gromowy głos
samobójstwo: zmarły ściskał w ręku rewolwer, w którego bębenku brakowało jednej kuli.

Osłupiała.

było moim mękom końca, powtarzałem za Hiobem: „Ducha rozpadu noszę, proszę trumny i
Śpisz. Na bladej twarzy nie ma śladu koszmarów,
jakimś szczególnym wyspiarskim „mikroklimacie”, spowodowanym kaprysami ciepłych